Poland
This article was added by the user . TheWorldNews is not responsible for the content of the platform.

To do nich kierowana jest kampania PiS. "Chcą widzieć cierpienie innych i dokręcanie śruby"

Na razie obserwujemy szarpaniny i przepychanki, ale zmierzamy w kierunku otwartej wojny domowej. W stanie obecnego napięcia, przy przekonaniu, że stawka jest absolutnie kluczowa, nie zdziwię się, jeśli po przegranej którejś ze stron dojdzie do zamieszek społecznych. Bo żadna nie przyjmie do wiadomości, że przegrała uczciwie — mówi dr hab. Marek Migalski.

Newsweek: Coraz częściej słychać opinię, że nigdy nie było w Polsce tak agresywnej i opartej na hejcie kampanii jak obecna. Też pan tak uważa, czy po prostu już nie pamiętamy, jak to kiedyś wyglądało?

Marek Migalski: Pamiętam kampanię w 1995 r. i prezydenckie starcie Kwaśniewskiego z Wałęsą. Emocje mogły być wtedy równie silne, jak dziś. To, że mamy uzasadnione poczucie, że jest gorzej, wynika nie z tego, że kiedyś emocje były słabsze, tylko z tego, że dziś jest więcej mediów, pozwalających nam spotkać się z negatywnymi emocjami, zwłaszcza strony przeciwnej. Odpowiada za to głównie rozwój internetu i mediów społecznościowych. Ale poza tym jesteśmy tak samo nienawidzącymi się ludźmi jak w 1995 r.

Źródło: Newsweek

Przeczytaj także

Podcasty