Poland
This article was added by the user . TheWorldNews is not responsible for the content of the platform.

Piotr Solarz: „Nasz” rektor. Czy upolityczniona Akademia Piotrkowska jest poligonem doświadczalnym PiS?

Jego absolutyzm rektor

Jakie przesłanki przyświecały panu ministrowi, by właśnie sięgnąć po to nazwisko? Na pewno nie doświadczenie w administracji uczelnianej. Dariusz Rogut przez całą swą karierę akademicką nie pełnił żadnego, powtórzmy: żadnego kierowniczego stanowiska na uczelniach, na których przyszło mu pracować. Jest chyba pierwszym rektorem w dziejach szkolnictwa wyższego w Polsce po 1989 roku, który przed założeniem rektorskiego biretu nie pełnił funkcji prorektora, dziekana, prodziekana, dyrektora instytutu czy nawet wicedyrektora instytutu.

Jakie są tego konsekwencje? Ano takie, że rektor Rogut przyucza się dopiero do zajmowanego stanowiska. Wystarczy zajrzeć do Biuletynu Informacji Publicznej, gdzie widać chaos decyzyjny (co rusz otwierane i zamykane konkursy), prawny (zarządzenia prostujące zarządzenia poprawiające zarządzenia rektora) i finansowy (tajemnicą poliszynela jest, że budżet uczelni jest w złym stanie).

Problemy rektora z własną habilitacją

Jeśli nie przemawiały za tą kandydaturą względy natury wiedzy i praktyki administracyjnej, to może minister Przemysław Czarnek sięgnął po wybitnego naukowca, który poświęcił się całkowicie nauce kosztem zaangażowania w niewdzięczną pracę administracyjną na uczelni? Nowy rektor lubi podkreślać, że zna Akademię Piotrkowską, bo przez lata pracował na jej poprzedniczce, wspomnianej piotrkowskiej Filii Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Już o okolicznościach, w jakich się z pracą na tejże uczelni pożegnał, raczej nie lubi opowiadać. Otóż Dariusz Rogut, wtedy jeszcze doktor, „ewakuował” się z Filii, ponieważ nie uzyskał w terminie stopnia doktora habilitowanego.

Recenzenci dorobku podkreślali imponujący dorobek habilitanta, lecz dodawali, że „za ilością nie postępuje jakość”

Co prawda próbował to zrobić, lecz jego dorobek naukowy, który miał być podstawą do uzyskania stopnia naukowego, przepadł z kretesem podczas procedury prowadzonej na najlepszym ośrodku naukowym w zakresie historii, czyli Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Recenzenci dorobku podkreślali imponujący dorobek habilitanta, lecz dodawali, że „za ilością nie postępuje jakość”. Określono go jako „wtórny” (recenzja prof. Jana Kochanowskiego) oraz że w „nazbyt dużym stopniu powiela ustalenia poczynione na wcześniejszym etapie rozwoju naukowego” (recenzja prof. Rafała Wnuka).